Err: Connection timed out [110] Ludwik C. Siadlak :: blog » personal development

Archiwa dla 'personal development' Category

Tip: Jak zaczynasz dzień?

Wschód słońca - digitalphoto.pl

Będzie krótko, zwięźle i na temat. Pracując niezmiennie nad podnoszeniem produktywności swojej pracy zacząłem się zastanawiać nad jej ścisłymi fundamentami. Od lat mówi się o tym, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia i bez niego nie można zacząć pracy na pełnych obrotach. Śniadanie - OK, ale co przed nim? Będąc ostatnio w górach, podczas rozmowy z pewnym doktorem medycyny manualnej skontrastowaliśmy dwa przykłady spędzania poranków: ludzki i zwierzęcy.
Przykładowy dzień większości z nas zaczyna się w ten sposób: budzik, toaleta, śniadanie i wymarsz do pracy (kwestia śniadania oczywiście jest kwestią gustu, pozostałe są raczej stałe :) ). Teraz przykład zwierzęcy, niech będzie to np. sarna. Kto nie ogląda Animal Planet, a widział chociaż raz w życiu bajkę Bambi wie, że żadne leśne zwierze nie zacznie śniadania, bez porządnego rozciągnięcia zastanych przez noc mięśni.
Brak tych kilku minut porannej “rozgrzewki” to spadek produktywności o 30-50%. A skoro niewielu z nas to robi, to wprowadzenie takiego zwyczaju oznacza znaczny jej wzrost. Spróbuj i zobacz jak będziesz się czuć przez resztę dnia! :)
Czytaj dalej »

Be right back!

OxfordOstatnio mała przerwa w blogowaniu. Przerwa wynika z kilku czynników, jak np. z rozpoczętego Unitu 1 na Uczelni, który wymaga napisania kilku esejów na “dzień dobry”. Nawiasem mówiąc jest to pierwsza uczelnia, która wymaga włożenia prawdziwej pracy w naukę, a nie tylko obecności na zajęciach. Spotyka mnie to pierwszy raz w mojej formalnej edukacji. :)

Drugi czynnik to na pewno zbliżające się wybory, a jako, że jestem bardzo nieodporny na kłamstwa wyznawców Kaczyzmu - za bardzo się denerwuję i wolę przemilczeć ten okres :)

CzLUG logo Niemniej mam już kilka serwisów Web2.0 i spraw, które chcę opisać na łamach tego bloga. CzLUG (którego zostałem sekretarzem, podczas ostatniego Walnego Zebrania) ma obecnie w planach dynamiczny rozwój i kilka konferencji. Wszystkie będę tutaj relacjonował i podsumowywał.

Część z Was pewnie już zauważyła, że ostatnio bloguję częściej (pomijając ostatnią ciszę) na swoim anglojęzycznym blogu Scripta manent. Nie tłumaczę wpisów ani w jedną, ani w drugą stronę. Branża IT ma to do siebie, że wszyscy znają angielski, więc nie widzę potrzeby dublowania treści. Na razie różnica tematyczna nie wyklarowała się do końca, ale wkrótce powinno się to zmienić. Zapraszam do zasubskrybowania feedu: www.siadlak.eu/feed

Mamy melodię, tylko nie w tonacji

Ostatnio zdarzyło mi się kilkukrotnie uczestniczyć w dyskusjach n/t rozwoju w Polsce. Zarówno rozwoju osobistego, jak i biznesowego. Przy takiej okazji rozmowa często schodziła na temat specjalistycznej literatury - zarówno w postaci drukowanych książek, jak i tzw. “blogów eksperckich”, których w Polsce jest wyjątkowo mało. Czytaj dalej »

Niepotrzebne skreślić

Niepotrzebne skreślić - zapisać i zapamiętać. Może bardziej niż zapamiętać - nauczyć się stosować.
Ostatnio przyszło mi przeprowadzić kilka rozmów z siostrą na temat toksycznych jednostek. Zasada “Delete & forget” w kontekście stosunków międzyludzkich, a szczególnie wśród przyjaciół jest szczególnie trudna do “implementacji”. Bo w końcu jak rozpoznać kto, w gronie ludzi z którymi spędzamy najwięcej czasu jest dla nas toksyczny? Trudne, ale - możliwe. Każdy powinien znaleźć na to własny sposób. Mój jest bardzo prosty - przyjrzałem się liście moich znajomych. Z kim się dobrze czuję? Komu lubię pomagać, a w których przypadkach ta pomoc jest… No właśnie - tu jest problem. Czy nieskuteczna pomoc wynika z naszych umiejętności? Pomgamy przyjaciołom i znajomym w miarę naszych możliwości. Z kilku miliardów ludzi możemy wybrać cały zestaw znajomych. Z częścią z nich czujemy się fantastycznie, jednak pewnie znajduje się wśród pozostałej części kilka osób, które mają mnóstwo problemów i nie chcą skorzystać (w praktyce) z naszej pomocy.
Kiedy zaproponowałem siostrze rezygnację z opieki nad nimi wysnuła bardzo logiczny wniosek:

To bardzo egoistyczne podejście. Mamy rezygnować ze wszystkich znajomych, którzy mają problemy? Nawet jeśli nam na nich zależy?

Faktycznie, nie można. Ale jest na to równie logiczna riposta: Czy to, że zależy Ci na tej osobie nie wynika z Twojej “urażonej” ambicji, że nasza pomoc jest nieskuteczna?
Egoistycznym podejściem jest właśnie zawłaszczanie sobie wyłączności w opiece nad tymi ludźmi! Wracając do naszych 6 miliardów - wśród nich jest parę osób, które czekają na Twoich znajomych - oni chcą (i potrafią!) im pomóc!
Egoisto! Porzuć ludzi, którym nie możesz pomóc - pomóż im odnaleźć tych, którzy mogą!
A, jeszcze jedno - “pomóż im” nie znaczy szukaj dla nich. “Pomóż im” w tym przypadku oznacza tyle co pomóż im być odnalezionymi zostawiając ich samych sobie.

Dlaczego lubię pomagać?

Na swoim drugim blogu przy okazji tagowania wspomniałem, że lubię pomagać. Co więcej, czytając bloga mojej siostry zobaczyłem, że to u nas rodzinne. I ona również, tak jak ja, nie przepada za ciągłymi prośbami od tych samych osób.
Staram się być pomocny przyjaciołom, rodzinie, znajomym, ale nieznajomym również. Dlaczego? Powodów jest kilka, choć dotąd nigdy nie zastanawiałem się dlaczego tak się dzieje i z czego to wynika.
Moi znajomi utrzymują, że jestem zawsze uśmiechnięty. I faktycznie, jeśli na mnie spojrzeć, to raczej nie uświadcza się gorzkich łez i kwaśnej miny :). Dlaczego tak jest? Tutaj odpowiedź jest bardzo prosta: lubię przebywać wśród uśmiechniętych ludzi. A jeśli sam jestem uśmiechnięty, to udziela się to mojemu otoczeniu. Nader rzadko spotykam się z sytuacją, kiedy pytanie “Z czego się cieszysz?” jest naznaczone agresją. Uśmiech rodzi uśmiech.
Dokładnie tak samo jest z pomaganiem innym. Człowiek, który potrzebuje pomocy z reguły jest smutny. I znów wszystko sprowadza się do uśmiechu. Jeżeli chcę go rozweselić (a tym samym siebie, bo nic nie wprowadza mnie w tak dobry nastrój jak widok radosnych ludzi) to moim zadaniem jest pomóc mu w jego problemie. A jeśli pozbywasz się jakiegoś problemu - zawsze czujesz się lepiej, prawda? Pomoc budzi uśmiech.
Nie wiem dlaczego, ale pomaganie i świadomość, że przyjaciele wiedzą, że zawsze mogą na mnie liczyć, po raz kolejny wprawia mnie w świetne samopoczucie. Ta pomoc, na jaką mogą liczyć, to niemal wszystkie dziedziny życia, w jakich dysponuję adekwatną wiedzą. I nie ma znaczenia czy jest to case z zarządzania strategicznego, projekt z marketingu, problem z bazą danych, przygotowanie do egzaminu z PHP, prezentacja o zespole czy zwykły wypad do kina. Przyjaźń wyraża się uśmiechem.
W większości przypadków taka pomoc implikuje sprzężenie zwrotne. W więszkości, bo część osobników przywzyczaja się do tego, że ktoś im pomaga i swoją wdzięczność wyrażają poprzez żądanie kolejnej pomocy. Z doświadczenia wiem, że rzadko zdarza dostrzec się takie “wykorzystywanie“, dopóki nie stanie się nagminne. I np. na uczelni czy w szkole, gdzie dysponujesz pewną wiedzą, która przydałaby się nie tylko Tobie, częstokroć będziesz w ten sposób wykorzystywany. Dlatego też mimo wszystkich profitów dla nas samych, jakie przynosi pomaganie innym, należy uważniej obiektywniej obserwować nasze stosunki ze znajomymi, którym pomagamy. Zaobserwować, przeanalizować, a potem pomagać dalej! :)