Err: Connection timed out [110] Ludwik C. Siadlak :: blog » internet

Archiwa dla 'internet' Category

Sproutwire - świetny content w jednym miejscu

Od samego początku istnienia wersji beta śledzę z uwagą artykuły wymieniane w serwisie Sproutwire. Od dzisiaj serwis jest już publicznie dostępny, więc nie mogę o nim nie napisać.

Będzie krótko, bo Sproutwire nie jest żadną webaplikacją ani nowym rynkiem w web2.0′owej bańce. Sproutwire jest natomiast jednym z najlepszych miejsc w Sieci, gdzie można znaleźć zagregowane artykuły o startupach i ogólnie - małym biznesie. Ale nie jest to też kolejny Blogfrog - content jest “ręcznie wybierany” przez ludzi, którzy wiedzą “czym to się je”. Nazwiska? Pierwsi z brzegu:

  • Shane Pearlman
  • Sara Smith
  • Brandon Jones
  • czy

  • Christine OKelly (znana również jako Self-made Chick)

W tej chwili korzystanie ze Sproutwire jest o wiele wygodniejsze, niż miało to miejsce w wersji beta (o czym nie omieszkałem napisać Shane’owi) - naglówki artykułów w RSSach prowadzą bezpośrednio do źródła, a nie do sproutwire.com (z którego to dopiero można było kliknąć w odnośnik do oryginału, który na domiar złego otwierał się w nowym tabie!)

Jedno się natomiast od czasów bety nie zmieniło - starannie dobrana treść wysokiej jakości.

Shelfari - pochwal się swoją półką!

Zbierając ostatnio na Twitterze rekomendacje książek z zakresu biznesu i personal developmentu, jeden ze znajomych przesłał mi link do swojej półki. Półka znajduje się w serwisie Shelfari.

Bez zbędnego rozwodzenia się, Shelfari obrazkowo przedstawia Twoją półkę - tą fizyczną (Owned) i wyimaginowaną (Wish). Wszystkie kategorie do jakich możemy dodawać książki to

  • I’ve read (21)
  • I’m reading (6)
  • I plan to read (55)
  • Own (17)
  • Wish list (49)

(Liczby w nawiasach to wartości moich półek w momencie publikacji wpisu. Tak, czytam 6 książek jednocześnie - wliczone są w to również audiobooki)

Shelfari pobiera dane z wielu źródeł: Delicious Library, LibraryThing, Amazonowa Wishlista czy zwykły tabowany plik txt. Do tego nie może oczywiście zabraknąć widgetów do różnych platform blogowych czy facebooka. Flash i JavaScript są również jak najbardziej dostępne. Flashowy widget może wyglądać np. tak:

Do widgetu można również dodać PartnershipID z Amazon.com, dzięki czemu od książek kupionych po kliknięciu w pozycję na naszej półce otrzymamy standardową amazonową premię.

Serwis na piątkę!

Głosowe wiadomości tekstowe (for free)

Nieraz zdarza się, że musimy się szybko skontaktować z kimś, kto zwykł prowadzić długie i mało interesujące rozmowy. Jeszcze częściej nie mamy czasu na takie zabawy, a już na pewno w ogóle, jeśli stosujemy metody zarządzania czasem z gatunku 4HWW. SMS jest jednak formą, która (a) jest bardzo nieoficjalna (b) mocno ogracznicza technologicznie (więcej niż 160 znaków? Skąd wiesz jaki telefon ma Twój rozmówca?) i wreszcie (c) prowadzi często do nieporozumień, związanych z możliwościami przekazywania emocji (jak doskonale wiemy słowa stanowią zaledwie 7% przekazywanego komunikatu).
pinger.com logo
Najwygodniejszym rozwiązaniem, kiedy nie ma czasu / możliwości na napisanie maila z wyjaśnieniem o co nam dokładnie chodzi, mogłaby być poczta głosowa. Tutaj jednak nie mamy pewności czy uda nam się zastać “sekretarkę”, bo większość z nas nosi włączony telefon stale przy sobie. Jeśli z kolei rzeczywiście zależy nam na czasie, to wysłuchiwanie pozdrowień i muzyki z poczty głosowej jest jeszcze bardziej irytujące. Dlatego wtedy właśnie z pomocą przychodzi nam Pinger.

(Gwoli wyjaśnienia: rzecz o amerykańskim produkcie pinger.com, nie polskim pingerze, czyli mikroblogklonie blipa)

Pinger pozwala nam wysłać wiadomość głosową do dowolnego adresata (ba, nawet całej grupy znajomych). Dzwonisz, podajesz imię adresata, wiadomość i voila. Idealny sposób na szybkie przekazanie komunikatu, bez konieczności prowadzenia czczej dyskusji.

Pinger jest dostępny w 20 krajach, w tym w Polsce. Nasz rodzimy numer to +48 223987813 Miły głos przy pierwszym połączeniu poinformuje nas gdzie i po co się dodzwoniliśmy i pozwoli na dodanie pierwszej pozycji w naszej “książce” adresowej (również obsługiwanej głosowo). Podajemy numer adresata, jego nazwę (dwukrotnie - pinger sprawdza i porównuje oba nagrania) i już możemy nagrać wiadomość.

Nasza wiadomość zostaje wysłana, a adrest powiadomiony - w skrzynce pojawia się wiadomość o następującej treści:

Your friend sent u a Pinger voice msg! Call +48-223987773 to hear it. Pinger lets u send ur voice to any mobile phone.

(pisowania oryginalna :) )

Po oddzwonieniu na wskazany numer wiadomość jest odtwarzana. Same plusy:

  • brak konieczności prowadzenia rozmowy - czysty komunikat
  • wiadomość głosowa - czytelniejszy komunikat
  • szybkość - żadnego wsutkiwania literek i brakiem słów w słowniku T9
  • możliwość powiadamiania grupy - jeden telefon i wszystko załatwione
  • 0 rejestracji, 0 aktywacji, 0 logowania + numer w polskiej sieci
  • adresat oddzwania w wybranym momencie - nie musi odebrać wiadomości natychmiast, jeśli jest zajęty
  • cena - jedyny koszt, to wykonanie połączenia, a w dzisiejszym świecie pełnym darmowych minut to już nie stanowi problemu

Przydałoby się tylko dostosowanie języka komunikatu do kraju w jakim znajduje się adresat - wysyłając pingerową wiadomość do mamy/cioci/babci możemy trafić na brak znajomości angielskiego - a wtedy cały plan bierze w łeb.

Swoją drogą na rynku pojawia się coraz więcej ciekawych (i darmowych) usług dla naszych komórek - nie tak dawno przecież pisałem o tym jak wydostać się z nieudanej randki (również za free :) ).

Gazeta.pl zhackowała Naszą-Klasę?

Nie loguję się na naszą-klasę zbyt często. Raz na 2-3 tygodnie sprawdzam nowe zaproszenia i dodaję zweryfikowane kontakty (nie, żadnych Kermitów, Supermanów czy koleżanek koleżanek moich koleżanek).
Tym razem znowu w mojej skrzynce pojawiło sie zaproszenie, którego nadawcy z nikąd nie kojarzyłem.

Kliknąłem w link do profilu, zmieniłem kartę (znając obciążenie sieci w n-k, przyjdzie mi trochę poczekać na sprawdzenie kim jest owy nadawca).

Po spędzeniu kilku chwil w Readerze (który jak twierdzi Tomasz jest już po polsku) zacząłem zamykać zbędne karty. Trafiłem na główną stronę Gazety (którą w myśl Low Information Diet odwiedzam rzadko - chyba, że pojawiają się w niej takie artykuły :) ). Skąd zatem otwarta karta? Whatever. Czas wrócić do naszej-klasy.

Kiedy załadował się naszo-klasowy inbox znów kliknąłem w profil nieznanego mi kontaktu. W nowootwieranej karcie pojawia się… Gazeta.pl!

Czyżby coś nie-tak z moją przeglądarką? Nie, ostatnie 4 zaproszenia prowadzą do tej samej strony:

Nasza-klasa.pl

http://adclick.hit.gemius.pl/hitredir/id=.c070mbGFKw5ijuVjAqglZRL.h66
du7mgQmNiJ2qq7P.K7/stparam=vaetgwpprt/sarg=00000001034B3451/url=http
://ad.hit.gemius.pl/hitredir/id=ncpFZjtJtVA6rZSQlrJFSIXDDkEpPMO_7NNP
FjV6Uor.k7/stparam=nipfnkejsr/url=http://www.gazeta.pl/0,0.html?tab=4

Błąd naszej-klasy, czy może szykuje się premia dla działy IT Gazety? :)

SMS od Google

Google accountsOstatnio mimo natłoku różnych spraw zawodowo-prywatnych biorę aktywny udział w projekcie startup.dlasiebie.pl (projekt Tomka miał na celu zebranie grupy ludzi, którzy chcą razem zrobić coś ciekawego. Bardzo spodobała mi się ta idea, więc koordynuję jeden z wdrażanych przez nas projektów).

Podczas kolaboracji z kilkunastuosobową, rozproszoną grupą zachodzi potrzeba powiadamiania się o nadchodzących eventach w czasie krótszym niż pozwala na to e-mial (oczywiście mowa o części praktyczniej, nie technologicznej - nie każdy ma stale otwartą skrzynkę pocztową, nie mówiąc już o wyznawcach technik rodem z 4HWW :) ).

Najłatwiej jest dostarczyć takie powiadominie przez kanał, który praktycznie zawsze jest otwarty i pozwoli na szybką reakcję. Tak, mowa o SMS.Notyfikacje Google

Mówiłem o tym już na kilku konferencjach i szkoleniach, nie jeden blogger już o tym pisał. Wygląda jednak na to, że ta informacja nie jest jeszcze tak rozpowszechniona jak, jak sądzę, być powinna.

Tak, Google wyśle Ci SMS.
Za free. Kiedy chcesz.

W zakładce ustawień swojego Kalendarza aktywuj numer telefonu (oczywiscie, działa we wszystkich sieciach). Stwórz nowy kalendarz czy dołącz się do istniejącego (zobacz kalendarz CzLUG dla przykładu)

i w dziale notyfikacji zaznacz powiadamianie o każdym wydarzeniu w określonym interwale czasowym. Już nie zapomnisz o spotkaniu na skype. :)

P.S.
Cisza na tym blogu wynika z projektów wspomnianych na początku tego wpisu. Ale, ale! Wszystkie zostaną tu wwkrótce opisane :)

Superhost.pl - “… a wszyło jak zwykle.”

Wczoraj o 1600 dostałem maila od Superhost.pl o noworocznej promocji domen: rejestracja .pl za 1gr.
Nice, quite nice. Sprawdziłem - zarejestrowałem dwie domeny, przeczytałem regulamin, zaplaciłem - wszystko wygląda OK! Załatwiłem kilka spraw i kilka godzin poźniej chciałem zarejestrować kilka dodatkowych domen, aby zapobiec domain squattingowi nowego projektu. Niestety, podczas dodawania domen do koszyka (o 2100, czyli 5 godzin po rozpoczęciu promocji) Superhost podniósł ceny o 110000%. Mailing do wszystkich klientów z promocją trwającą 5 godzin? OK, każdy ma swoje metody, lepsze lub gorsze.
Wysłałem pytanie do BOK’u jaka cena mnie obowiązuje, skoro w koszyku mam jednogroszowe domeny (w nadziei, że poprawił im się support)
Dobrze, że zarejestrowałem te pierwsze dwie domeny.

Dziś rano znalazłem w skrzynce dwa maile w których nadawcą był Superhost. Pierwszy z nich był w BOKu (wow!):

[…] ze względu na duże zainteresowanie Promocją Noworoczną została wyczerpana pula domen w cenie 1 grosza.

Szkoda. Widocznie rzeczywiście było duże zainteresowanie i więcej osób, tak jak ja, zdążyło zarejestrować chociaż dwie domeny. Ale został też drugi mail:

SuperHost.pl s.c. się kłania.

Promocja Noworoczna cieszyła sie ogromnym zainteresowaniem, który przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania.[…]
Obecnie obowiązuje nowy cennik, z uwagi aby zmiana ceny nie byla tak diametralna również promocyjny […] Za utrudnienia najmocniej przepraszamy.

W obecnej sytuacji bardzo proszę o informacje czy są Państwo zainteresowani dopłata do rejestracji, czy mamy przenieść płatność na poczet innych, wskazanych przez Państwa usług.

Jak policzyliśmy wyżej - ta “nie tak diametralna” zmiana ceny to 110000% podwyżka. Domeny rejestrowałem w kilkanaście minut po otrzymaniu maila. Miałem pecha, czy ta “promocja” to po prostu tani chwyt marketingowy?

Połączenia ze Skypem bez Skype’a?

Ekiga Na to wygląda. zhink opublikował bramkę Skype to SIP. Na razie rzecz jest restricted software i kosztuje $25, ale skoro zamknięta wersja jest na rynku to może (na co gorąco liczę) wkrótce pojawią się otwarte odpowiedniki.

Na górze logo Ekigi, bo to właśnie o niej był artykuł na Mad Penguin, ktory doprowadził mnie do bramki zhinka. Więcej o Ekidze można przeczytać właśnie w w/w artykule albo po polsku, u Patrysa.

NWSK czy quasi-phishing?

Search Engine PhishingNa blogu Google Polska pojawił się ostatnio wpis o Narzędziu Wstawiania Słów Kluczowych. W telegraficznym skrócie, rzecz polega na wstawianiu w szablon reklamy poszukiwanego przez użytkownika słowa: Telefony $marka_model - u nas najtaniej! - gdzie $marka_model do rzecz jasna zmienna w którą wrzucany jest string wyszukiwania. Search Engine Phishing
To narzędzie wykorzystała, znana nam wszystkim, firma Microsoft do promocji swoich rozwiazań serwerowych. Jak widać na załączonych obrazkach, podczas wyszukiwania informacji o różnych dystrybucjach Linuksa, w linkach sponsorowanych pojawiają się reklamy prowadzące do witryny Microsoftu, niezależnie od tego jakiej dystrybucji poszukiwaliśmy.
Co więcej, treść reklam jest routowana (na przykładzie zapytania “Arch Linux“):

  • Search Engine Phishing 1
  • Search Engine Phishing 2
  • Search Engine Phishing 3
  • Search Engine Phishing 4
  • Search Engine Phishing 5

Rozumiem chęć dotarcia do szerokiej rzeszy odbiorców (klientów), ale takie zagrywki zakrawają o quasi-phishing. Oczywiście, nikt nie wykrada tutaj żadnych tajnych informacji, ale jak uzyskać obiektywne informacje ze stron komercyjnie zorientowanej konkurencji? AdSense dość skutecznie docierało z reklamami do potencjalnych odbiorców. Sądzę, że teraz, po wprowadzeniu tego “usprawnienia”, będzie gorzej. A szkoda.

Domeny.pl i ich “rzetelna” reklama

Swego czasu zdarzyło mi się na tym blogu narzekać na pewnego rejestratora domen i jakość ich usług. Dzisiaj moją uwagę przykuła, zorganizowana z okazji 10 urodzin, promocja firmy domeny.pl. Domeny *.pl po (uwaga!) 0.05 PLN. To rzeczywiście jest promocja. “Damn - pomyślałem - czyżby Polskie firmy zaczęły robić promocję na miarę Dreamhostu?!” (Dla niezorientowanych w temacie - Dreamhost, jedna z większych firm hostingowych na świecie, z okazji 10 urodzin zwiększyła oferowany pakiet usług do 500GB powierzchni dyskowej i 5TB miesięcznego transferu. I do tego taka przyjemność kosztuje ~120zł/rok, przy użyciu kodu promocyjnego 3FT6H7VJN).

Ale do rzeczy. Na stronach domeny.pl widnieje taka reklama (excerpt z całej strony):Domeny.pl - jakość

Ładnie, naprawdę ładnie. No, prawie, jeśli bardziej się wczytać. Okazuje się, że promocja dotyczy tylko firm, ale żeby tego było mało (nie każdy z nas ma przecież własną firmę) - promocja dotyczy tylko domen IDN (czyli domen ze znakami diakrytycznymi). Jeśli nie spełni się dwóch powyższych warunków - domena jest około 100 razy droższa! (I tu mamy kolejny przykład zgrabnej manipulacji: 5gr x 100 = 5 zł :) ).

No, trudno. Mam pomysł na pewien serwis. Może otworzyć go w domenie żółwik.pl? Niech będzie. Po kliknięciu “Zamów teraz” okazało się, że jednak serwisu nie będzie:

Domeny.pl - jakość

Czyli domenę zamówić się da, ale… tylko jeśli nie będzie zawierała polskich znaków, w przeciwnym razie pojawi się ten oto błąd.
No cóż, mili państwo. Marketerzy się nie spisali. (A może się jednak spisali, skoro czytasz ten artykuł? Szkoda tylko, że z domeny nici :( )

Zdjęcia w LinkedIn

Dziś rano, jeden z moich LinkedIn‘owych znajomych zadał pytanie, czy dobrze jest dodawać zdjęcia do profilu w LI czy nie. Zdjęcia? Do tej pory nie było takiego ficzera. A teraz jest :)

Proof:

LinkedIn Photos

Dodatkowo, po kodzie pocztowym jesteśmy przydzielani do konkretnych Areas. Nice, quite nice - szkoda tylko, że fotki nie są powiększane, jak to ma miejsce np. na GoldenLine.