Err: Connection timed out [110] Ludwik C. Siadlak :: blog » 2008 » luty

Archiwa dla luty, 2008

Zautomatyzowane backupowanie plików

Stare słowiańskie przysłowie głosi, że

Administratorzy dzielą się na dwie grupy: tych, którzy robią backupy i tych, którzy jeszcze nie robią backupów.

Kilka tygodni temu, w pewne piątkowe popołudnie zdarzyło mi się permanentnie uszkodzić tablicę partycji na głównym dysku mojego desktopu. Nie miałem kopii, a zabawa nie wskazywała na to, że coś może się uszkodzić. Murphy i tym razem się nie mylił i zawartość dysku odeszła w niepamięć.

Oczywiście robię backupy. Weekly, w każdy… piątkowy wieczór. Pech chciał, że w tym właśnie tygodniu rozpocząłem intensywną pracę nad kolejnym uczelnianym assignmentem i kilka stron eseju… również odeszło w niepamięć.


Postanowiłem więc zmienić system backupowania z ręcznego na automatyczny, szczególnie jeśli pracuję z Windows (w Linuksie nie ma tego problemu, od czego jest przecież cron?).

Z pomocą przyszedł zatem bardzo przyjemny soft Louisa Cobiana (studenta szwedzkiego Umeå University) - Cobian Backup.

Cobian Backup 8

Program pozwala na zdefiniowanie backupowych tasków w dowolny sposób: co miesiąc, co tydzień, tylko w czwartki, tylko o 13 i 19 w piątki i wtorki, etc. Obsługa jest banalnie prosta - foldery, które mają być archiwizowane wystarczy przeciągnąć z eksploratora Windows do programu, podać namiary na nośnik na którym mają być zapisane i voila. Nośnik jest dowolny - połącznie FTP, SSH, dysk zewnętrzny, inna partycja - bez różnicy. Plusów jest więcej:

  • 4 rodzaje backupów:
    • full
    • incremental
    • differential
    • dummy
  • kompresja - zip i sqx
  • szyfrowanie - DES, RSA, Rijndael i Blowfish
  • wyjątki - w każdym ze zdefiniowanych katalogów można wybrać pomijane pliki
  • akcje przed- i pobackupowe - możliwość uruchomienia/zakończenia dowolnej usługi czy programu w dowolnym czasie
  • przeprowadzanie backupu jako inny użytkownik
  • limitowanie prędkości transferu (usługa działa w tle i jedynym sygnałem jest ikona w tray’u)
  • logowanie akcji w plikach txt (z możliwością powiadamiania via e-mail)
  • sprawdzanie CRC przesłanych plików
  • masterpassword, żeby nikt “przypadkiem” nie anulował naszych kopii :)

Aktualnie stabilną wersją jest 8.4.0.202 Black Moon, udostępniona na Mozilla Public License. Louis pracuje nad 9 (codename Amanita), ale ta nie jest i nie będzie już wolna. 8 jednak taką jest i pozostanie (źródła do pobrania z SourceForge).

Ask the Readers: Jakiego softu do backupowania swoich plików używacie?

Głosowe wiadomości tekstowe (for free)

Nieraz zdarza się, że musimy się szybko skontaktować z kimś, kto zwykł prowadzić długie i mało interesujące rozmowy. Jeszcze częściej nie mamy czasu na takie zabawy, a już na pewno w ogóle, jeśli stosujemy metody zarządzania czasem z gatunku 4HWW. SMS jest jednak formą, która (a) jest bardzo nieoficjalna (b) mocno ogracznicza technologicznie (więcej niż 160 znaków? Skąd wiesz jaki telefon ma Twój rozmówca?) i wreszcie (c) prowadzi często do nieporozumień, związanych z możliwościami przekazywania emocji (jak doskonale wiemy słowa stanowią zaledwie 7% przekazywanego komunikatu).
pinger.com logo
Najwygodniejszym rozwiązaniem, kiedy nie ma czasu / możliwości na napisanie maila z wyjaśnieniem o co nam dokładnie chodzi, mogłaby być poczta głosowa. Tutaj jednak nie mamy pewności czy uda nam się zastać “sekretarkę”, bo większość z nas nosi włączony telefon stale przy sobie. Jeśli z kolei rzeczywiście zależy nam na czasie, to wysłuchiwanie pozdrowień i muzyki z poczty głosowej jest jeszcze bardziej irytujące. Dlatego wtedy właśnie z pomocą przychodzi nam Pinger.

(Gwoli wyjaśnienia: rzecz o amerykańskim produkcie pinger.com, nie polskim pingerze, czyli mikroblogklonie blipa)

Pinger pozwala nam wysłać wiadomość głosową do dowolnego adresata (ba, nawet całej grupy znajomych). Dzwonisz, podajesz imię adresata, wiadomość i voila. Idealny sposób na szybkie przekazanie komunikatu, bez konieczności prowadzenia czczej dyskusji.

Pinger jest dostępny w 20 krajach, w tym w Polsce. Nasz rodzimy numer to +48 223987813 Miły głos przy pierwszym połączeniu poinformuje nas gdzie i po co się dodzwoniliśmy i pozwoli na dodanie pierwszej pozycji w naszej “książce” adresowej (również obsługiwanej głosowo). Podajemy numer adresata, jego nazwę (dwukrotnie - pinger sprawdza i porównuje oba nagrania) i już możemy nagrać wiadomość.

Nasza wiadomość zostaje wysłana, a adrest powiadomiony - w skrzynce pojawia się wiadomość o następującej treści:

Your friend sent u a Pinger voice msg! Call +48-223987773 to hear it. Pinger lets u send ur voice to any mobile phone.

(pisowania oryginalna :) )

Po oddzwonieniu na wskazany numer wiadomość jest odtwarzana. Same plusy:

  • brak konieczności prowadzenia rozmowy - czysty komunikat
  • wiadomość głosowa - czytelniejszy komunikat
  • szybkość - żadnego wsutkiwania literek i brakiem słów w słowniku T9
  • możliwość powiadamiania grupy - jeden telefon i wszystko załatwione
  • 0 rejestracji, 0 aktywacji, 0 logowania + numer w polskiej sieci
  • adresat oddzwania w wybranym momencie - nie musi odebrać wiadomości natychmiast, jeśli jest zajęty
  • cena - jedyny koszt, to wykonanie połączenia, a w dzisiejszym świecie pełnym darmowych minut to już nie stanowi problemu

Przydałoby się tylko dostosowanie języka komunikatu do kraju w jakim znajduje się adresat - wysyłając pingerową wiadomość do mamy/cioci/babci możemy trafić na brak znajomości angielskiego - a wtedy cały plan bierze w łeb.

Swoją drogą na rynku pojawia się coraz więcej ciekawych (i darmowych) usług dla naszych komórek - nie tak dawno przecież pisałem o tym jak wydostać się z nieudanej randki (również za free :) ).

Gazeta.pl zhackowała Naszą-Klasę?

Nie loguję się na naszą-klasę zbyt często. Raz na 2-3 tygodnie sprawdzam nowe zaproszenia i dodaję zweryfikowane kontakty (nie, żadnych Kermitów, Supermanów czy koleżanek koleżanek moich koleżanek).
Tym razem znowu w mojej skrzynce pojawiło sie zaproszenie, którego nadawcy z nikąd nie kojarzyłem.

Kliknąłem w link do profilu, zmieniłem kartę (znając obciążenie sieci w n-k, przyjdzie mi trochę poczekać na sprawdzenie kim jest owy nadawca).

Po spędzeniu kilku chwil w Readerze (który jak twierdzi Tomasz jest już po polsku) zacząłem zamykać zbędne karty. Trafiłem na główną stronę Gazety (którą w myśl Low Information Diet odwiedzam rzadko - chyba, że pojawiają się w niej takie artykuły :) ). Skąd zatem otwarta karta? Whatever. Czas wrócić do naszej-klasy.

Kiedy załadował się naszo-klasowy inbox znów kliknąłem w profil nieznanego mi kontaktu. W nowootwieranej karcie pojawia się… Gazeta.pl!

Czyżby coś nie-tak z moją przeglądarką? Nie, ostatnie 4 zaproszenia prowadzą do tej samej strony:

Nasza-klasa.pl

http://adclick.hit.gemius.pl/hitredir/id=.c070mbGFKw5ijuVjAqglZRL.h66
du7mgQmNiJ2qq7P.K7/stparam=vaetgwpprt/sarg=00000001034B3451/url=http
://ad.hit.gemius.pl/hitredir/id=ncpFZjtJtVA6rZSQlrJFSIXDDkEpPMO_7NNP
FjV6Uor.k7/stparam=nipfnkejsr/url=http://www.gazeta.pl/0,0.html?tab=4

Błąd naszej-klasy, czy może szykuje się premia dla działy IT Gazety? :)

SMS od Google

Google accountsOstatnio mimo natłoku różnych spraw zawodowo-prywatnych biorę aktywny udział w projekcie startup.dlasiebie.pl (projekt Tomka miał na celu zebranie grupy ludzi, którzy chcą razem zrobić coś ciekawego. Bardzo spodobała mi się ta idea, więc koordynuję jeden z wdrażanych przez nas projektów).

Podczas kolaboracji z kilkunastuosobową, rozproszoną grupą zachodzi potrzeba powiadamiania się o nadchodzących eventach w czasie krótszym niż pozwala na to e-mial (oczywiście mowa o części praktyczniej, nie technologicznej - nie każdy ma stale otwartą skrzynkę pocztową, nie mówiąc już o wyznawcach technik rodem z 4HWW :) ).

Najłatwiej jest dostarczyć takie powiadominie przez kanał, który praktycznie zawsze jest otwarty i pozwoli na szybką reakcję. Tak, mowa o SMS.Notyfikacje Google

Mówiłem o tym już na kilku konferencjach i szkoleniach, nie jeden blogger już o tym pisał. Wygląda jednak na to, że ta informacja nie jest jeszcze tak rozpowszechniona jak, jak sądzę, być powinna.

Tak, Google wyśle Ci SMS.
Za free. Kiedy chcesz.

W zakładce ustawień swojego Kalendarza aktywuj numer telefonu (oczywiscie, działa we wszystkich sieciach). Stwórz nowy kalendarz czy dołącz się do istniejącego (zobacz kalendarz CzLUG dla przykładu)

i w dziale notyfikacji zaznacz powiadamianie o każdym wydarzeniu w określonym interwale czasowym. Już nie zapomnisz o spotkaniu na skype. :)

P.S.
Cisza na tym blogu wynika z projektów wspomnianych na początku tego wpisu. Ale, ale! Wszystkie zostaną tu wwkrótce opisane :)